Reklama natywna: hit, kit czy przyszłość?

Reklama natywna: hit, kit czy przyszłość?

Termin ślepoty banerowej został już tak wyeksploatowany, że nie ma potrzeby roztrząsania go po raz kolejny. Co bardziej nurtuje dzisiejszych marketerów, to jakimi metodami dotrzeć do konsumenta, tak, aby nie tylko nie zniechęcić go do marki, ale jeszcze dodatkowo wywołać w nim pozytywny odbiór jej materiału reklamowego. Naprzeciw zdaje się wychodzić stosunkowo młoda jeszcze forma reklamy: reklama natywna.




 

Czym jest reklama natywna? Jak ją serwować? I czy na pewno osiąga zamierzone cele?

 

 

IAB określa reklamę natywną, jako tę, która “swoją  formą i funkcją jest dopasowana do mediów, w których występuje.” Istotnie, ten format reklamowy charakteryzuje tym, że promowany materiał jest wkomponowany w treść strony w sposób nienachalny i przyjazny dla odbiorcy, a co więcej: uzupełnia artykuł/post ciekawym, wartościowym contentem. Nie wyskakuje jak królik z kapelusza, nie ładuje się czytelnikowi do gardła i z pewnością nie wywołuje dyskomfortu przerwania konsumpcji treści, której użytkownik szukał na pierwszym miejscu.

 

 

 

Jak więc ją ugryźć, tę reklamę natywną? W jakich rodzajach kampanii promocyjnych ją zastosować, aby spełniła swoją funkcję?

 

 

Z raportu IAB (Przewodnik po Reklamie Natywnej) wyczytamy, że “(…)dziś firmy coraz świadomiej i coraz częściej wybierają native advertising jako alternatywę lub uzupełnienie kampanii displayowych (…)”. Wynika to z faktu, że natywna dystrybucja treści reklamowych odnosi po prostu znacznie lepsze efekty niż stosowane do tej pory klasyczne formaty reklamowe, krzyczące do internauty ze wszech stron, często wpływające negatywnie na jego user experience. Powiedzmy to głośno, nikt nie chce promocji, która zamiast zachęcać – irytuje i często skłania potencjalnych odbiorców do rychłej ucieczki z witryny. Tym bardziej też wydawcy coraz mniej chętnie godzą się, dla niewymiernych korzyści finansowych, na bombardowanie swoich czytelników banerami, nijak mającymi się do merytorycznej treści ich stron.

 

Dzisiaj firmy muszą zadbać o to, by ich materiał reklamowy wyróżnił się z tłumu. Muszą dokładnie sprecyzować grupę docelową, dopasować dla niej odpowiednie treści i zaserwować  je w sprzyjającym środowisku, dbając o preferencje użytkowników danej platformy społecznościowej.

 

 

Badania nie kłamią: internauci znacznie bardziej cenią informacje o danym brandzie zaserwowane im w sposób naturalny, tam, gdzie spodziewają się znaleźć treści o interesującej ich tematyce. Czyli, mówiąc wprost: bez sensu świeżo upieczonym mamom, szukającym porad np. o zapobieganiu kolkom, fundować materiał promujący wędki i spławiki marki oferującej sprzęt wędkarski. Żadnego pozytywnego skutku to nie odniesie, bo grupa nie ta i zainteresowania zgoła przeciwne (no chyba, że młoda mama faktycznie chętnie łowi rybki w wolnym czasie, jednak nie oszukujmy się: jakie są na to szanse? No właśnie, znikome). Tutaj doskonale sprawdzą się natomiast wszelkie tutoriale o pielęgnacji niemowląt, subtelnie tylko wprowadzające produkty danej marki. Ale czy to w ogóle możliwe, aby jakakolwiek reklama miała pozytywny wpływ na eksplorację witryny i na dodatek wywołała entuzjastyczne przyjęcie przez oglądającego ją użytkownika? Otóż tak. Funkcję taką doskonale łączy w sobie dopasowana i nienachalna w swej formie reklama natywna, która nie tylko korzystnie wpływa na kontakt konsumenta z marką, ale też w postaci wartościowego materiału, uzupełnia treść samego artykułu.

 

 

 

A jak do reklamy natywnej ma się coraz szybciej rozwijający się rynek reklamy video online?

 

 

Nie od dzisiaj wiadomo również, że najbardziej lekkostrawną formą przyswajania informacji jest podanie jej konsumentom w postaci video. Nic więc dziwnego, że w tego typu materiały promocyjne inwestuje niemal każdy chcący zaistnieć (tudzież utwierdzić swoją pozycję) na rynku brand. A jeśli video promocyjne zostanie poprzez precyzyjną dystrybucję rozpowszechnione w kanałach związanych tematycznie z jego treścią, to mamy jackpot! Z ostatnich badań rynku dowiadujemy się, że 46% konsumentów dokonało zakupu produktu po obejrzeniu video promocyjnego danej marki. 3/4 respondentów przyznaje natomiast, że są bardziej skłonni obejrzeć film w social mediach, jeśli został on im polecony przez krewnego lub znajomego. Wniosek? Natywna dystrybucja treści video daje najlepsze efekty zarówno w budowaniu wizerunku marki, jak i w osiąganiu wysokich wyników sprzedażowych.

 

Idzie nowe (czy na pewno takie nowe?), zatem już dziś warto rozejrzeć się za skuteczną metodą dystrybucji treści video w sieci. Po pierwsze: rynek jest przesycony materiałami reklamowymi, po drugie internauci uodpornili się na inwazyjne formaty typu display (krzykliwe banery, kup tu i teraz, jedyna taka okazja!) i szukając w sieci konkretnych informacji, wszelkie przerywniki traktują jak natrętne muchy, uprzykrzające im eksplorację strony. Jak dotrzeć do odpowiedniej grupy konsumentów bez irytowania ich?

 

 Odpowiedź jest prostsza niż może się wydawać: video seeding!

 

 

 

 

Ale co ma video seeding do reklamy natywnej, zapytacie? Całkiem sporo: video seeding to nic innego jak precyzyjne i natywne rozpowszechnianie filmów w sieci na stronach, blogach i profilach social media, tematycznie nawiązujących do treści video. Młode mamy na swoich ulubionych blogach parentingowych będą mogły obejrzeć video o interesującej je w danym momencie tematyce pielęgnacji maluszków, a na forach i stronach akwarystycznych wędkarze dostaną materiał o zagadnieniach ich frapujących. Win – win.

 

 

Skąd pewność, że tak właśnie będzie? Że każdy dostanie to, czym jest zainteresowany a na dodatek marka ma szanse na zbudowanie właściwej relacji z potencjalnym konsumentem? Wychodząc naprzeciw dzisiejszym oczekiwaniom rynkowym stworzyliśmy Platformę ViralSeed, która łączy ze sobą sieć Wydawców z chcącymi promować swoje usługi i produkty Reklamodawcami. Nasi Wydawcy, dodając do Platformy swoje strony, blogi, profile w mediach społecznościowych czy forach, w których się udzielają, sami określają ich tematykę i grupę użytkowników, która jest wokół nich skupiona. Dzięki temu my możemy dokładnie dopasować odpowiedni dla ich odbiorców materiał, odpowiadający ich zainteresowaniom. Reklamodawca ma pewność, że jego video zostanie zasiane w sieci w najbardziej sprzyjającym środowisku, a Wydawcy, mogąc samodzielnie zdecydować, jaki materiał chcą opublikować, zyskują gwarancję, że swoim odbiorcom serwują odpowiedni content, nie zaburzający harmonii tematycznej strony.

 

 

Nie wierzysz? Przekonaj się sam! Załóż konto na Platformie ViralSeed.

 

3 komentarze
X